Afera Dieselgate, filtry cząstek stałych oraz konsekwencje dla właścicieli diesli.

 

Samochody z silnikiem diesla w pierwszej dekadzie XXI wieku były uznawane za samochody ekologiczne, głównie z uwagi na bardzo dobre parametry spalin. Przykładowo Volkswagen Jetta z silnikiem Diesla zdobył w Stanach w 2009 roku tytuł Green Car of the Year, a w 2010 roku nagroda ta przypadła Audi A3 również wyposażonego w TDI. Kilka lat później wszystkie te nagrody okazały się przyznane trochę na wyrost.

Afera Dieselgate

We wrześniu 2015 roku Agencja Ochrony Środowiska Stanów Zjednoczonych (Environmental Protection Agency – EPA) wydała zawiadomienie o naruszeniu ustawy o czystym powietrzu (Clean Air Act) przez samochody produkowane przez spółki grupy Volkswagen. Czyli dotyczyło to samochodów sprzedanych pod markami Volkswagen, SEAT, Audi i Skoda wyposażonymi w silnik diesla. Podstawą zawiadomienia było to, że samochody te emitują do atmosfery tlenki azotu (NOx) w ilości wielokrotnie przekraczającej dopuszczalne limity.

Producent montował w swoich samochodach oprogramowanie fałszujące poziom emisji spalin. Oprogramowanie powodowało ograniczenie emisji zanieczyszczeń i było aktywowane jedynie podczas laboratoryjnych testów emisji spalin. Czyli w prostych słowach, jeśli samochód zidentyfikował, że będzie podlegał badaniu (prędkość obrotów silnika, ruchy kierownicą, brak obrotu kół) przełączał się w tryb oszustwa.  Zainstalowane oprogramowanie spowodowało, że emisja tlenku azotu w pojazdach niemieckiego producenta spełniała amerykańskie normy podczas wymaganych testów, natomiast podczas jazdy w realnych warunkach była do 40 razy wyższa.

Montowanie oprogramowania fałszującego miało też umożliwić Volkswagenowi uzyskanie dotacji na samochody ekologiczne oraz zwolnienia z podatków w USA.

W ramach dalszych prac w temacie Dieselgate, okazało się, że podobne nieprawidłowości zostały także zidentyfikowane w samochodach z silnikami benzynowymi, w których oprogramowanie fałszowało emisję dwutlenku węgla.

Popularność samochodów z silnikiem diesla spada.

Po Aferze Volkswagena zwanej również Aferą Dieselgate popularność osobowych samochodów z silnikiem wysokoprężnym zaczęła drastycznie spadać. Do opinii publicznej dotarła informacja, że silniki te nie są jednak ekologiczne. Cena oleju napędowego na stacjach benzynowych także podskoczyła i przekroczyła cenę benzyny PB95. Od 2015 roku ilość sprzedawanych diesli z roku na rok zmniejsza się ustępując pola samochodom z silnikami benzynowymi, hybrydowymi, a także coraz bardziej popularnym samochodom elektrycznym.

Nieustanne zwiększanie się ruchu miejskiego powoduje, że ludzie chętniej rezygnują z diesli, które, jak wiadomo, są bardziej ekonomiczne na długich odcinkach poza miastem. Ruch miejski oraz zmieniające się przepisy związane z możliwością wjazdu do centrum miast powoduje wzrost zainteresowania samochodami elektrycznymi.

Kilka pozytywnych słów o dieslach.

Pomimo afery związanej z oprogramowaniem fałszującym wyniki pomiarów trzeba przyznać, że dzięki rozwiązaniom stosowanym w samochodach z silnikiem wysokoprężnym, samochody te nadal stanowią dobrą konkurencję dla samochodów z innymi silnikami. Wszystko dzięki rygorystycznym normom, katalizatorom, filtrom cząstek stałych lub dzięki układom selektywnej redukcji katalitycznej, które zmniejszają emisję szkodliwych substancji takich jak tlenki azotu czy dwutlenek węgla. Nie bez znaczenia pozostaje też wytrzymałość silników i ich zorientowanie na duże przebiegi.

Dla ludzi, którzy często podróżują pokonując długie odcinki, silniki wysokoprężne w dalszym ciągu są konkurencyjne ze względów ekonomicznych.

Samochody z silnikiem benzynowym w podobny sposób zanieczyszczają powietrze.

Źródło wielu problemów – filtr cząstek stałych.

W naszym kraju dosyć dużą popularnością wśród właścicieli starszych samochodów z silnikami wysokoprężnymi, cieszy się wycinanie filtra cząstek stałych DPF/FAP. W skład cząstek stałych, o których tu mowa, wchodzi głównie niespalony węgiel w formie sadzy, na której zaadsorbowane są inne substancje, zwłaszcza wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne i tlenki metali. Filtry cząstek stałych spełniają dwie zasadnicze funkcje. Pierwszą jest zatrzymywanie cząstek stałych wydobywających się z silnika. Gromadzące się w filtrze cząstki powodują jego stopniowe zapychanie i utratę wydajności. Drugą funkcją filtru jest wypalanie zgromadzonych w jego wnętrzu cząstek. Dzięki wypalaniu cząstek filtr ma znacznie dłuższą trwałość, niż gdyby ten proces nie zachodził. Właśnie przez brak wypalania jest tak wiele problemów z eksploatacją tego urządzenia. Wypalanie filtra cząstek stałych następuje przy wysokiej temperaturze oraz w określonych warunkach. Warunki takie samochody osiągają poruszając się długo z jedną prędkością i przy jednolitej pracy silnika, właśnie w ruchu pozamiejskim. Dzieje się to oczywiście bez wiedzy i ingerencji kierowcy. W trakcie jazdy miejskiej, samochód nie uruchomi trybu wypalania filtra. Czyli zakup samochodu z silnikiem wysokoprężnym jedynie do jazdy miejskiej mija się z celem, gdyż nie będzie on w stanie wypalać filtra i wcześniej czy później doprowadzi to do dodatkowych kosztów.

Jakie niespodzianki czekają na właścicieli samochodów napędzanych olejem napędowym?

Poza problemami technicznymi związanymi z filtrem cząstek stałych, do akcji wkroczyli policjanci i nowe przepisy. Policjant jest uprawniony m.in. do sprawdzania stanu technicznego pojazdu znajdującego się na drodze, nie tylko w zakresie pomiarów spalin, ale także z zakresie ogólnego stanu technicznego pojazdu. W tym także do stwierdzenia wycieków płynów, niesprawności układ kierowniczego lub układu hamulcowego. W przypadku stwierdzenia lub uzasadnionego przypuszczenia, że pojazd narusza wymagania ochrony środowiska policjant, zgodnie z art. 132 ust. 1 pkt 1 lit. c ustawy - Prawo o ruchu drogowym, ma obowiązek zatrzymać dowód rejestracyjny. Jeżeli policjant posiada urządzenie do kontroli pomiarów spalin, a badane auto nie spełnia norm, wówczas jest mowa o stwierdzeniu naruszeń. W przypadku braku takiego urządzenia, jeśli policjant uzna, że z rury wydechowej wydobywa się czarny dym, wtedy może mieć uzasadnione przypuszczenie że pojazd nie spełnia wymagań i skierować pojazd na badania techniczne, jednocześnie zatrzymując dowód rejestracyjny, przy okazji wręczając mandat na 500 zł.

Pamiętajmy, że od 1 października zniesiony został obowiązek posiadania przy sobie dowodu rejestracyjnego. W takim przypadku, policjant oczywiście takiego dowodu nam fizycznie nie zabierze. Odnotowane to zostanie w systemie informatycznym Centralnej Ewidencji Pojazdów.

Po zatrzymaniu dowodu rejestracyjnego, samochód nie może uczestniczyć w ruchu drogowym i należy go odholować.

Plany na przyszłość dla właścicieli diesli

Ministerstwo infrastruktury planuje, aby podczas badania okresowego pojazdu, stacje diagnostyczne weryfikowały w samochodach z silnikami wysokoprężnymi zadymienie, czyli zawartość sadzy w spalinach. Dotyczyć to miałoby samochodów spełniających normy EURO 5 i EURO 6. Badanie takie pozwoliłoby na ustalenie czy samochód został pozbawiony filtra cząstek stałych. Samochód bez filtra DPF/FAP nie uzyskałby pozytywnego wyniku badania technicznego. Zobowiązywałoby to właściciela auta w doposażenie auta w brakujący filtr, a ceny takich filtrów są dosyć kosmiczne.

Norma EURO 5 została wprowadzona w roku 2011, oznaczałoby to, że w autach starszych ciężko będzie udowodnić brak filtra DPF.

W przypadku stwierdzenia braku filtra DPF rozważane jest wprowadzenie mandatu w wysokości 5000 zł dla właściciela auta. Dodatkowo warsztat podejmujący się wycięcia filtra DPF także mógłby zostać ukarany.

Podsumowanie

Decydując się na zakup używanego diesla, warto udać się na stację diagnostyczną, na której między innymi należy sprawdzić poziom emisji spalin. A najlepiej zrezygnować z zakupu diesla, jeśli głównie poruszamy się w aglomeracji miejskiej. No i bardzo ważne, pamiętajmy żeby dbać o swojego diesla, a w szczególności o filtr cząstek stałych.

W niedalekiej przyszłości, jeśli zostaną wprowadzone zaostrzone przepisy dotyczące sprawdzania DPF, lepszym rozwiązaniem zapewne będzie wymiana auta, aniżeli ponowny montaż filtru cząstek stałych. Choć planowane zmiany w innych przepisach, związane z podniesieniem akcyzy na nowe auta nie ułatwiają życia właścicielom „kopciuchów”.

Ciągły spadek sprzedaży diesli zapewne na przestrzeni następnych lat doprowadzi do redukcji produkcji części zamiennych dla takich aut. To z kolei wpłynie na pogorszenie stanu technicznego już jeżdżących, i finalnie do podniesienia kosztów naprawy. Co może zwiastować powolną śmierć diesla w segmencie aut osobowych.

 

 

 

 

Polecamy